Test wzmacniacza PrimaLuna EVO 400 w Tone Audio

Jeff Dorgay
PRIMA LUNA EVO 400
Słuchając wydania MoFi CaravanseraiSantany, w kontekście opisywanego zaawansowanego systemu, jestem zdumiony, jak daleko PrimaLuna zaszła w ciągu prawie dwóch dekad. Po cichu zajmowali się sprawą ciągłego udoskonalania istniejących urządzeń aż zaoferowali wzmacniacz EVO 400 i pre, które opisuje poniżej. I to wszystko za jedyne 4699 USD za wzmacniacz mocy, który można przekształcić w monoblok za naciśnięciem jednego przełącznika i 4499 USD za pasujący do niego przedwzmacniacz. Oba te elementy współgrają ze sobą idealnie i oferują poziom brzmienia, który przewyższa wiele droższych urządzeń, które mieliśmy tu okazje testować.
Nie jest tajemnicą dla nikogo, kto śledzi nas przez chwilę, że moja podróż z PrimaLuną sięga czasów jeszcze sprzed TONE AUDIO. Zaczęła się od zera. Pierwszą recenzję którą napisałem dla The Absolute Sound był wzmacniacz PrimaLuna ProLogue One. Ten fajny, mały zintegrowany wzmacniacz był miejscem, od którego zaczęła się historia marki i można było zamówić go z zestawem lamp KT88 lub EL34, za 999 USD lub 1099 USD. Kupiłem testowany egzemplarz i grałem na nim muzykę przez kolejne 17 lat bez żadnych problemów. Czyż nie jest to synonim niezawodności?
Dotychczas albo posiadaliśmy albo przynajmniej recenzowaliśmy większość produktów PrimaLuny i były to odpowiednio urządzenia z serii ProLogue, DiaLogue, także w wersji HP. Obecnie na rynku dostępne są ich następcy w postaci serii EVO, w skład której wchodzą wzmacniacze zintegrowane, wzmacniacze z oddzielnymi przedwzmacniaczami w wersjach 100, 200, 300 i 400. Jak można się spodziewać, w miarę przesuwania się w górę linii produktów, otrzymujemy lepsze osiągi i więcej muzyki.
Prosty przepis na sukces.
PrimaLuna trzyma się konsekwętnie prostego planu. Początkowo wprowadzili na rynek ProLogue One, który pod względem jakości brzmienia, wykonania i konstrukcji wewnętrznej powalił na kolana zarówno recenzentów jak i entuzjastów dobrego brzmienia. W żadnym aspekcie nie szli na kompromisy – zastosowali bardzo dobrej jakości podzespoły, udoskonalili układy – co zaowocowało zdobyciem mnóstwa nagród (a co ważniejsze) zadowolonych klientów na całym świecie.
Rzut oka do wnętrza obudowy zarówno wzmacniacza mocy jak i przedwzmacniacza EVO 400 ujawnia piękne okablowanie połączone metoda punkt-punkt – tak jak w klasycznych wzmacniaczach McIntosha lub Marantza, lecz szczerze mówiąc PrimaLuna wykonywana jest jeszcze lepiej. Montaż wykonano w sposób bardzo czysty i schludny – połączenia wyglądają niczym ulice w grze Sim City. Jest niemal doskonały w porównaniu do jakichkolwiek urządzeń z jakimi miałem do czynienia bez względu na cenę. Jakość zastosowanych części jest równie imponująca, wliczając w to konstrukcje dual-mono (również w układzie zasilania) a także podwójne lampowe układy prostownicze w przedwzmacniaczu.


